Uncategorized

Najtrudniej jest zacząć

Podobno żeby zacząć coś nowego wcale nie potrzebny jest skok w nowy rok, ale może właśnie takie umowne granice ułatwiają, motywują, dają poczucie, że teraz będzie inaczej, że się uda, że będzie konsekwencja… Biała karta, nowy rozdział i takie tam. A czy się uda wytrwać w nowych postanowieniach? To się okaże. 😉

Pierwszy dzień w 2017 rozpoczęłam od prostego, ale solidnego śniadania, które zawsze się udaje. Omlet francuski.  Nazwa wydaje mi się wyjątkowo wyrafinowana, jak na coś, co zazwyczaj oznacza przegląd lodówki…

 

img_20170101_100602_991
annuszka

Do jego przygotowania użyłam:

  • 2 jajka
  • 3 pieczarki
  • pół pomidora
  • zioła: świeży koperek i bazylię
  • pieprz, sól
  • odrobina masła

Do miski wbijemy dwa jajka, dodajemy posiekany koperek, doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Na patelni roztapiamy masło, wrzucamy pokrojone w kostkę pieczarki. Mieszamy i smażymy chwilę pod przykryciem na małym ogniu. Należy pamiętać, że pieczarki są jak gąbka i wchłaniają każdą ilość tłuszczu, więc w razie czego warto podlać je odrobiną wody, żeby je poddusić. Po ok. 2 minutach, pieczarki rozkładamy równomiernie na patelni, kładziemy pokrojonego w plastry pomidora. Po chwili zalewamy wszystko ostrożnie masą jajeczną i smażymy. Przez czas smażenia, odgarniamy ściętą masę od brzegów tak, żeby wypełnić je masą, która jeszcze się nie ścięła. Kiedy większość będzie już ścięta, zakrywamy patelnię pokrywką i smażymy nasz omlet na małym ogniu jeszcze przez chwilę.

Smażyłam omlet na małej patelni i łatwo udało mi się go przewrócić za pomocą szpatułki. Jeśli używamy większej, można w pewnym momencie złożyć omlet na pół, docisnąć go szpatułką  i chwilę odczekać, żeby upewnić się, że cała masa jest ścięta. Należy jednak uważać, żeby go nie przesmażyć, bo wyjdzie suchy wiór.

Wyłożyłam na talerz i przyozdobiłam kilkoma listkami bazylii.

Do picia przygotowałam moją ulubioną ostatnio herbatę- matcha chai latte. Smak jest bardzo specyficzny, ale myślę, że warto choć raz jej spróbować, żeby wyrobić sobie własne zdanie. Matcha to sproszkowana zielona herbata bardzo bogata w antyoksydanty,  działa odmładzająco, antystresowo, a nawet odchudzająco, wzmacnia system immunologiczny a także obniża poziom cholesterolu.

W herbaciarniach można kupić pojedyncze saszetki, matchę w zamkniętych puszkach zazwyczaj o pojemności ok 30 g., albo na wagę. Najlepiej kupić taką, która nie była wcześniej otwierana, bo nigdy nie wiemy jak długo dana herbata stała na półce, a jak większość produktów, z czasem traci ona swoje właściwości i walory smakowe. Po otwarciu puszki w domu, warto przechowywać ją w lodówce, ale w taki sposób, żeby nie chłonęła innych zapachów.

Matcha należy do stosunkowo drogich herbat z uwagi na sposób uprawy i wspomniane już wcześniej dobroczynne właściwości. Jej listki są chronione przed nadmierną ekspozycją na słońce, co ma zapobiegać gromadzeniu się w nich gorzkiego smaku. Ale herbata na pewno nie jest słodka!

Metoda jest bardzo prosta. Potrzebujemy: płaską łyżeczkę pudru matcha, kubek, małą trzepaczkę (w herbaciarniach można kupić specjalne bambusowe „szczoteczki” przeznaczone właśnie do przygotowywania matchy), ugotowane i ubite mleko.

Puder zalewamy gorącą, ale nie wrzącą wodą,mniej więcej do 1/3 pojemności kubka. Mieszamy dopóki nie rozetrzemy wszystkich grudek, dopełniamy ubitym mlekiem i tyle. Jeśli nie lubicie wytrawnego smaku zielonej herbaty, można przełamać go dodając odrobinę cukru. Wymieszać i pić.

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s